Студентський польський клуб
Польський студентський клуб
Україна, 10-005 Житомир,
вул. Чуднівська, 34 б
Актуально
4 грудня 2018 року

Pomoc socjalna

dla środowisk polskich

W listopadzie 2018 r. członkowie Studenckiego Klubu Polskiego kolejny raz odwiedzili starszych Polaków w Żytomierzu i obwodzie żytomierskim: emerytów, weteranów WP.

Projekt „Pomoc socjalna i charytatywna dla środowisk polskich przy Obwodowej Organizacji Społecznej „Studencki Klub Polski” trwa od początku bieżącego roku. Projekt ten jest skierowany do osób starszych i chorych, których możemy wesprzeć (kupić leki, bądź niezbędne rzeczy czy produkty). W ramach projektu zostały objęte opieką osoby polskiego pochodzenia z Żytomierza i obwodu. Dla każdego uczestnika projektu były zakupione i przekazane produkty spożywcze: makaron, ryż, groch, mąka, kiełbasa, olej, herbata. Niektórym refundowano koszty zakupu leków, nadano pomoc rzeczową i techniczną. Także członkowie Klubu przygotowali dla wszystkich uczestników projektu Kartki świąteczne z okazji 100. rocznicy Niepodległości Polski, jako przypomnienie o dacie tak ważnej dla nas Polaków mieszkających poza granicami Polski.

Wcześniej Państwo mogli poznać już kilka osób, które zostały objęte pomocą charytatywną, – Jadwigę Rogalską, Tamarę Teleszewską, Bronisławę Prysiażniuk i Cezarię Pawłowską. Dzisiaj chciałabym, żeby mogli państwo poznać jeszcze z kilka osób:

WIKTOR LIPIŃSKI, urodził się 21.12.1927 roku w polskiej rodzinie. Ojciec był urzędnikiem, mama – pielęgniarka położna. W lipcu 1941 roku pan Lipiński pojechał z matką do jej starszej siostry do m. Sudżu (obwód Irkutski). W lipcu 1944 r. pozwolono mu powrócić do Żytomierza, gdzie mieszka i do dnia dzisiejszego. Pracował w Żytomierskiej Szkole Farmaceutycznej, później w redakcji obwodowej gazety „Radziecka Żytomierszczyzna”, pracował jako bibliotekarz w szkole technicznej. Później w ciągu 30 lat (do 1991) pracował w Żytomierskim muzeum krajoznawczym.

Będąc na emeryturze powrócił do dziennikarstwa. W 1994 r. został członkiem Narodowego Związku Dziennikarzy Ukrainy. Regularnie dopisywał do czasopism „Swobodne słowo” (później „Miasto”), „Żytomierski wisnyk”, „Orientyr”, „Pres-forum”, „Wicze”, „Fakt”, „Żytomierszczyzna młoda”, „Gazeta Polska” (dofinansowana przez Fundację PPnW).

W polskiej gazecie, wydawanej w Żytomierzu w latach 2002-2011, prowadził rubrykę „Historia”. Pisał materiały dot. krajoznawczości, dość długi czas był redaktorem ukraińskich tekstów. Za aktywną pozycję społeczną i odrodzenie prawdy historycznej w 2008 r. nagrodzony medalem „PRO MEMORIA”. Dziś aktywnie współpracuje z polskimi organizacjami w Żytomierzu: Domem Polskim, Studenckim Klubem Polskim.

ZYGMUNT WENGŁOWSKI, syn Adama i Pauliny, urodził się w polskiej rodzinie 2 stycznia 1925 r. we wsi Soroczeń (obwód Żytomierski). Rodzice pana Zygmunta na początku lat 30. ze względu na narodowość i dobrą pozycję gospodarczą byli poddani różnego rodzaju prześladowaniom i represjom politycznym. Po sfabrykowaniu sprawy (według rozporządzenia NKWD i prokuratora w Moskwie z dnia 16 lutego 1938 r.) Adam Wengłowski, ojciec pana Zygmunta, bez sądu został skazany na karę śmierci. Wyrok (rozstrzelanie) był wykonany w dniu 26 marca 1938 roku. Adam Węgłowski został rehabilitowany w 1957 roku pośmiertnie. Mama, Paulina Wengłowska, po areszcie męża pozostała sama z dwoma dziećmi na gospodarstwie, które zostało zlikwidowane przez władze radzieckie kilka lat później, a ją wysiedlono ze wsi Soroczeń. Dzięki staraniom i uporczywości syna, Zygmunta, została rehabilitowana pośmiertnie TYLKO w 2012 roku.

Wiosną 1944 roku Zygmunt Wengłowski poszedł służyć do Armii Polskiej na ochotnika i został przydzielony do 13 pas. Po zakończeniu wojny pełnił służbę w Poznańskim OW w 28 pas. jako dowódca działa SU-85 i potem – jako dowódca baterii. Pod koniec 1946 roku był skierowany na studia do Akademii Wojskowej Broni Pancernej do Moskwy. Skończył studia i ponad 20 lat służył na stanowiskach inżynieryjno-technicznych w wojskach pancernych. Pełnił służbę, znając swoją sprawę, miał autorytet wśród kolegów, był uznawany za dobrego specjalistę w swojej dziedzinie.

Ze swoim „bagażem” (był pod okupacja niemiecką, służył w WP etc.) od lat studiów na stale pozostawał pod nadzorem specjalnych służb często sprawiało to negatywny wpływ na jego służbę i życie.

W 1990 r. wrócił do Żytomierza. W 1997 r. został wybrany na prezesa Stowarzyszenia Weteranów WP Żytomierszczyzny. W czasach aktywnej działalności Stowarzyszenie zorganizowano wiele wyjazdów weteranów do Polski oraz ich udział w przyjęciach zorganizowanych przez Ambasadę RP w Kijowie, Konsulatach RP w Kijowie, Łucku i Winnicy.

W dniu dzisiejszym pan Zygmund prowadzi działalność polonijną, podróżuję, uczestniczy w wielu przedsięwzięciach organizowanych przez Konsulat Generalny RP w Winnicy, Dom Polski w Żytomierzu oraz przez inne organizacje polonijne.

KAZIMIERZ SYTNICKI syn Adolfa i Julii, urodził się w polskiej rodzinie 8 listopada 1949 roku w polskiej miejscowości Dowbysz. W rodzinie wychowywało się pięcioro dzieci, bardzo pielęgnowano polskie tradycji. Ze wspomnień pana Kazimierza wiemy, że od samego maleństwa z rodzicami chodził około 10 km do kościoła we wsi Słobidka, a czasem jeździli do kościoła w Nowym Zawodzie czy Żytomierzu. Transportu wówczas nie było, zdarzało się czasem, że podwoziła „ciężarowa taksówka” (ciężarowy samochód tentowany). A wieczorem nie było jak wrócić do domu i wtedy nocowali ludzie w kościele na kamiennej podłodze.

Bracia ojca pana Kazimierza – Stanisław (15.06.1912-21.12.1991) i Marian (1914-27.05.1991) służyli w Wojsku Polskim w 1 Armii Polskiej.

Pan Kazimierz ze swoją żoną Jadwigą wychowali dwoje dzieci i nadal pielęgnują polskie tradycji, do dziś chodzą razem do kościoła. Pan Kazimierz z wielkim szacunkiem wspomina swoich przodków, zachowuje pamięć o swoich rodzicach, dziadkach. Zachowuje w swoim domu obrazy, które pozostały po rodzicach, chroni modlitewniki, które mają ponad sto lat, które jak i jego rodzice, przeżyły czasy zakazu „Wiary” i przetrwania „bycia Polakami” w Związku Radzieckim. I zawsze z łzami w oczach i uśmiechem na ustach wspomina ciepłe święta Bożenarodzeniowe ze swoimi rodzicami, kiedy zawsze śpiewano w domu kolędę „Lulajże Jezuniu, lulaj, że lulaj…”.

To kilka historii żywych Ludzi, Polaków, którym mogliśmy pomóc w ciągu roku dzięki Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie”, a szczególne Panu Prezesowi Mikołajowi Falkowskiemu i koordynatorowi projektu Katarzynie Jóźwiak. Każdy z naszych podopiecznych szczerze cieszył się każdą naszą wizytą. I nie tylko dla tego, że wiedział, że dostanie pomoc rzeczową (wiadomo, że teraz emerytom trudno się żyje na Ukrainie), ale przede wszystkim dla tego, że wiedział, że może z nami porozmawiać, poopowiadać o sobie, o czasach, kiedy BYLI, chociaż i „niewolno było Być Polakiem”, czy nawet o tych późniejszych czasach – bez wojny i głodu.

 

W listopadzie niestety zmarła nam jedna podopieczna, Pani Bronisława Prysiażniuk – wieczny odpoczynek racz jej dać Panie!

W imieniu wszystkich uczestników, którzy mogli skorzystać z pomocy, i w swoim własnym imieniu bardzo dziękuję zarządowi Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie”, Senatowi RP oraz wszystkim tym, kto przyczynił się do realizacji tego projektu.

Projekt „Pomoc socjalna i charytatywna dla środowisk polskich przy Obwodowej Organizacji Społecznej „Studencki Klub Polski” jest współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą w 2018 roku za pośrednictwem Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie”.

Walentyna Jusupowa, Studencki Klub Polski w Żytomierzu

Актуально —>


Ваші коментарі